Wyśniona jedenastka – Paweł Fleszar


8 maja
Imperatorze!
No, ja już sam nie wiem, co myśleć o Twoim milczeniu. Czy sądzisz, że współdziałam z Alicją? Jak możesz hańbić takimi myślami moją oddaną służalczość?
Cóż, nie będę się rozwodzić na temat konfliktów, które między nami zachodzą, jednak pamiętaj, że mimo iż nie ma mnie obok, to myślami jestem wierny jedynie Tobie, Imperatorze.
Jednak nie myśl, że mój dzisiejszy list będzie dotyczył jedynie tego; o, nie. Dzisiaj chcę napisać Ci wiadomość o czymś nietypowym, tego jeszcze w naszej korespondencji nie było. A mianowicie – przybywam z recenzją książki jeszcze niewydanej! Dobrze czytasz, Imperatorze.
Jakiś czas temu napisał do nas sam autor z zapytaniem, czy możemy napisać mu opinię o jego książce. Bez wahania się zgodziłem, wiesz, Imperatorze, jakie mam miękkie serce; w dodatku uwielbiam pomagać innym z pisaniem, mimo że sam się na tym nie znam, a doświadczenie mam „takie choby wcale”, kolokwialnie rzecz ujmując.
Nie przedłużam, bo sama recenzja może okazać się nieco dłuższa niż zazwyczaj.
Oddany Tobie i skory do pomocy
Nikodem

http://sportkrakowski.pl/wysniona-jedenastka-e-book/

Tytuł: Wyśniona jedenastka;
Autor: Paweł Fleszar;
Liczba stron: 402;
Miejsce, gdzie można pobrać darmowego PDF-a: http://sportkrakowski.pl/wysniona-jedenastka-e-book/

Książka została napisana przez dziennikarza sportowego; przez niego również jest promowana oraz udostępniona w Internecie. Na pewno zaletą jest to, że bez opłat można ją pobrać i przez kilka godzin cieszyć się darmową lekturą; wadą jest bark profesjonalnej korekty. Błędów nie ma zbyt wielu (raczej notorycznie powtarza się kilka z nich), jednak jestem Jeżem, który jest przewrażliwiony na tym punkcie. Postanowiłem się tutaj nie rozpisywać na ten temat, a powiadomić autora o nich w prywatnej wiadomości, jednak naszła mnie taka myśl – czy znalazłoby się grono chętnych, aby przeczytać o najczęstszych błędach w opowiadaniach bądź książkach? Mam tutaj na myśli bardziej kulturę pisania prozy, aniżeli poprawność, ponieważ – przykładowo – zapisywanie skrótowców jak „np.” jest poprawne, jednak w książce czy opowiadaniu powinno się użyć pełnego zapisu.
Wracam do tematu, bo odbiegłem w sferę moich planów, ale jeśli znajdzie się grupa zainteresowanych, to popełnię artykuł.
Dalej przechodzę do stylu pisania autora, który jest przyjemny, nie ma w nim powtórzeń bądź nie rzucają się w oczy (powtórzenia czasami są konieczne, a ja z bólem cały czas się tego uczę). Pod względem czysto stylistycznym momentami raził mnie zbytni kolokwializm w kwestiach narratorskich. Dwa razy przytrafiła się zmiana czasów.
Książka to kryminał, przygodówka dla młodzieży z niewielką dozą romansu. Lekturę można skierować do osób zainteresowanych sportem, a w szczególności piłką nożną. Cała fabuła toczyła się wokoło statuetki związanej z historią futbolu, dlatego miłośnicy tej dyscypliny znajdą tam wiele interesujących ich opisów meczów, jednak ci niezainteresowani mogą się nieco znudzić. Tak samo miałem wrażenie, że niektóre sceny były zbędne. Owszem, pozwalały bliżej poznać bohaterów, jednak nie wnosiły nic do fabuły.
Można odnieść wrażenie braku akcji przez ciekawy zabieg stylistycznie, lecz nie do końca dobrze użyty. Autor przeplótł sceny dziejące się w roku 2004 z tymi z 2016, a każda „część” zaczyna się w kolejnym miesiącu. Dlatego miałem problem z zapamiętaniem, co się działo, czy konkretnym umiejscowieniem wydarzeń w czasie, a momenty, które warto opisać, zostały przedstawione pobieżnie w kilku zdaniach. Przez to tekst trochę dla mnie stracił i trudniej było mi go zrozumieć.
Ogólnie, trudno było mi wszystko zrozumieć fabularnie – bardzo się gubiłem; chyba powinienem robić notatki. Kiedy zakończyłem, to już sam nie wiedziałem, kto-gdzie-kiedy-jak i tak dalej. Sam nie wiem, na czym stanęło rozwiązanie głównego wątku. Być może jest to wyłącznie wina tego, że za mało skupiłem się na lekturze, bo nie interesuję się piłką? Większości „akcji” (momentów, w których działo się więcej, przykładowo – porwanie) po prostu nie zrozumiałem, bo zostały jakoś dziwnie przedstawione z perspektywy czasu, aby przejść do następnego miesiąca; głupiałem, kiedy wiedziałem, że dajmy na to, wątek 2004 zakończył się na porwaniu, a jak go kontynuowałem, to została przedstawiona scena w barze.
Mojego czepialstwa tyle, czas przejść do czegoś, co autorowi wyszło naprawdę dobrze – kreacja bohaterów. W pewnym momencie spokojnie czytałem, nagle chwyciłem notes, w którym wypunktowałem sobie kila rzeczy, aby o nich nie zapomnieć w recenzji, i dopisałem: „dobre wypowiedzi bohaterów”. Postaci są zróżnicowane i widać to w ich zachowaniu oraz mowie. Było to dużą zaletą, szczególnie że kreacja świata i bohaterów to coś, co często w książkach mi nie pasuje.
Dobrym aspektem jest też to, że tytuł odpowiada treści, co – mam wrażenie – coraz rzadziej się zdarza.
Czytało się dosyć płynnie, jednak nie mogę napisać, że nie wiadomo jak się wciągnąłem. Moja opinia, wbrew pozorom, nie jest negatywna; myślę, że powieść może zainteresować wielu fanów piłki nożnej i osób z nią związanych. Dlatego, jeśli macie znajomych piłkarzy czy fanów futbolu, to koniecznie dajcie im znać o „Wyśnionej jedenastce”!

Komentarze

Jeże często czytają