Igrając z ogniem - Tess Gerritsen


2 marca
Najzdolniejszy Imperatorze!
Wybacz mi te opóźnienia, dzisiaj postaram się nadrobić wszystkie listy, które miałem Ci przesłać na przestrzeni ostatniego miesiąca. Niestety, moi jeżowi przyjaciele również nie dają rady, przytłoczeni codziennymi obowiązkami. Mam nadzieję, że trochę się uspokoi i zdołamy pisać do Ciebie częściej, Imperatorze. Nie tylko na tematy związane z książkami.
O Tess Gerritsen swojego czasu było bardzo głośno, jednak cały Internet huczał jedynie o książce „Sekret, którego nie zdradzę”. Chciałem przeczytać którąś powieść autorki, aby na własnych kolach przekonać się, czym zachwycają się ludzie.
Trafiło na „Igrając z ogniem”.
Jestem zadowolony, w dużej mierze dlatego, że zainteresowała mnie tematyka książki, a finał ostatecznie zaskoczył. Czytało się lekko i płynnie, ale nad tym pochylę się za chwilę, Imperatorze.
Jak mi, jako amatorowi muzyki, taka lektura mogłaby się nie spodobać?
Tymczasem życzę Ci zdrowia!
Przeziębiony
Nikodem


Tytuł: Igrając z ogniem;
Autor: Tess Gerritsen;
Wydanie: drugie;
Język oryginału: angielski;
Tłumacz: Andrzej Szulc;
Wydawnictwo: albatros;
Data premiery: 11.07.2017;
Gatunek: thllirer/kryminał;
Waga: 0.396 [kg]
Wysokość: 19.5 [cm]
Szerokość: 12.2 [cm]
Grzbiet: 1.9 [cm]
Liczba stron: 316.

Okładka przedstawia skrzypce spowite ogniem, nawiązując do tytułu oraz treści. Są skrzydełka, a na nich fragment książki i notka biograficzna autorki. Niestety, książka nie otwiera się do końca, grzbiet lekko się złamał podczas czytania. Papier jest śnieżnobiały, co męczy oczy.
Opis zachęca do zerknięcia na lekturę, szczególnie jeśli ktoś ma muzyczne zapędy bądź lubi wątki powiązane z II Wojną Światową. Albo i jedno, i drugie.
Fabuła toczy się dwutorowo – raz autorka pisze o współczesnej skrzypaczce, która natrafiła na nuty we włoskim antykwariacie, używa wtedy narracji pierwszoosobowej, co pozwala czytelnikom dobrze poznać Julię, ale zaburza obiektywną ocenę wydarzeń. Z drugiej strony opisuje perypetie Lorenza – młodego żydowskiego skrzypka, który marzy o karierze, jednak uniemożliwiają mu to antysemickie prądy polityczne. Oba wątki się łączą, mimo różnicy w czasie.
Tempa akcji nadają dziwne wydarzenia mające miejsce, kiedy kobieta gra utwór znaleziony w antykwariacie. Zauważa, że dzieją się wtedy dziwne rzeczy z jej córką. Wszyscy próbują wyjaśnić prawdopodobną agresję dziewczynki, a autorka przeplata ich zmagania fragmentami o przedwojennej miłości. Zakończenia, które ukazała Tess Gerritsen, za nic bym się nie spodziewał. Zostałem zaskoczony jak rzadko.
Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, wszyscy są realistyczni oraz mają charaktery. Są widoczne ich relacje z innymi i z całym światem.
Czytało się lekko i szybko, a książka wciągała. Mimo wszystko nie wiem, czy byłbym tak zachwycony, gdyby nie tematyka, która mnie zainteresowała – gdyby nie to, lektura już dawno uciekłaby mi z głowy. Dlatego planuję sięgnąć po kolejną książkę Gerritsen, aby przekonać się, czy jest w jej dziełach to coś, co mnie porywa, czy nie do końca i było to jednorazowe zauroczenie.

Komentarze

Jeże często czytają